Leczenie pigułką antykoncepcyjną
28 sty 2011 - 00:20:07
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 12
Chciałabym dodać swój komentarz do poniższego artykuły.

[www.rcs.org.pl]

Zgadzam się z autorem, że często jest tak, że lekarze przepisują pigułki w ciemno. Pacjentki nawet nie wiedzą, że istnieją leki hormonalne nie będące środkami antykoncepcyjnymi. Oczywiście chodzi o pieniądze. Znam przypadek pani doktor, która nie przepisuje antykoncepcji, a pacjentki leczy nieantykoncepcyjnymi preparatami. Ponieważ jakaś kontrola wykazała, że nie przepisuje antykoncepcji, tylko te "normalne" leki, NFZ kazał jej zwrócić sumę, którą pokrył na refundację recept. Kiedy zapytała, dlaczego w takim razie w aptece pacjentki nie były proszone o zapłacenie pełnej ceny, usłyszała, że farmaceuta pewnie myślał, że ta recepta jest dla mężczyzny, który chce zmienić płeć. Okazało się bowiem, że ten lek jest refundowany, ale tylko dla transwestytów. To tyle komentarza...

A gdyby któraś z Was dziewczyny szukała lekarza "z wartościami", to warto zajrzeć na tą stronę: [npr.pl]
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
28 sty 2011 - 01:01:27
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 511
Szokujące. Po prostu szokujące. Pieniądze ważniejsze od wartości, może nawet zdrowia.
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
28 sty 2011 - 09:58:42
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 71
Zgadzam się, że niektórzy lekarze przepisują pigułki antykoncepcyjne jak dropsy. Sama gdy byłam młoda i głupia i brałam pigułki spotkałam się z sytuacją gdy cała wizyta u ginekologa trwała 5 minut i ograniczyła się do tego, że powiedziałam jaki preparat chce i dostałam receptę bez jakichkolwiek pytań (czy w ogóle robię jakiekolwiek badania, czy monitoruje stan mojej wątroby...). Lepiej, spotkałam lekarza, który uparcie starał się mi "sprzedać" (nie da się tego inaczej określić) plastry antykoncepcyjne twierdząc, że one wcale nie szkodzą na nic a hormony jako że przechodzą przez skórę do krwi wcale nie trafiają do wątroby. Na moją sugestię, że po pierwsze krew krążąca w organizmie zawsze przechodzi przez wątrobę, więc nie ma szans, żeby w tym przypadku hormony się nagle rozpłynęły w organizmie, może ich być ewentualnie mniej niż w przypadku tabletki a poza tym plastry te muszą działać zarówno na osobę drobną, jak ja jak i bardziej przy kości więc siłą rzeczy dostanę raczej dużą dawkę w stosunku do masy ciała zamiast porozmawiać obraził się i wyrzucił z gabinetu. Ale podobnie miałam gdy np. zaprotestowałam przeciw faszerowaniu mnie kilkoma antybiotykami na chorobę wirusową...

Z listem generalnie się zgadzam z pewnym ale:
Quote
Dodam jeszcze, że przy braniu hormonów krwawienia następują z regularnością szwajcarskiego zegarka. Tyle tylko, że nie mają nic wspólnego z rytmem płodności kobiety. Choć wyglądają tak samo, nie są miesiączkami (które kończą każdy cykl płodności), a jedynie krwawieniami z odstawienia pigułki. Klientka zadowolona z osiągnięcia pożądanego efektu zewnętrznego nie wie, że wcale nie została uleczona. Jej płodność jest prawdopodobnie w gorszym stanie niż wtedy, gdy nie brała żadnych tabletek.

Często tabletki antykoncepcyjne w celach leczniczych przepisuje się do przyjmowania nieciągle, zazwyczaj jedynie w drugiej fazie cyklu, tak aby podwyższyć u kobiety poziom progesteronu (czytałam o tym a poza tym moja bliska przyjaciółka otrzymała właśnie takie zalecenia). W tym przypadku regularność cykli poprawia się a organizm radzi sobie lepiej z "przejściem" przez cały cykl a płodność na dłuższą metę raczej może się poprawić a nie pogorszyć. Tak jak autor pisał, nie znając całej sytuacji, historii leczenia, wykonanych badań nie można ocenić czy dana kuracja jest prowadzona z sensem czy ma na celu jedynie usunięcie objawów.

Tak więc nie należy straszyć pigułką przepisywaną w celach leczniczych a raczej zwracać baczną uwagę na to, jaki cel chce uzyskać lekarz i czy naprawdę leży mu na sercu zdrowie pacjenta czy chce odbębnić dyżur, zgarnąć pieniądze i wyjechać na wycieczkę sponsorowaną przez firmę farmaceutyczną. Lekarz też człowiek, a ludzie są różni. Jednak naszym prawem jako pacjentów jest bycie poinformowanymi o tym co się dzieje z naszym organizmem i musimy to prawo egzekwować.

Pozdrawiam
Z Bogiem
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
28 sty 2011 - 22:55:11
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 65
Ylvo,

czy w przypadku takiej terapii, którą opisałaś na przykładzie swojej koleżanki, kobieta jest ubezpładniana?
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
16 lut 2011 - 20:56:44
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 20
"Znam przypadek pani doktor, która nie przepisuje antykoncepcji, a pacjentki leczy nieantykoncepcyjnymi preparatami. Ponieważ jakaś kontrola wykazała, że nie przepisuje antykoncepcji, tylko te "normalne" leki, NFZ kazał jej zwrócić sumę, którą pokrył na refundację recept. Kiedy zapytała, dlaczego w takim razie w aptece pacjentki nie były proszone o zapłacenie pełnej ceny, usłyszała, że farmaceuta pewnie myślał, że ta recepta jest dla mężczyzny, który chce zmienić płeć. Okazało się bowiem, że ten lek jest refundowany, ale tylko dla transwestytów. To tyle komentarza..."

Coś nie tak z tą historią - przecież na recepcie podaje się dane pacjenta- imię, nazwisko, wiek... Skoro tak to od razu wiadomo, czy lek jest dla kobiety czy dla mężczyzny! Poza tym to lekarz zaznacza na recepcie, czy pacjent ma prawo do refundacji, gdyż niektóre leki są refundowane tylko w niektórych chorobach...
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
27 lut 2011 - 19:15:49
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 12
Historia jest jak najbardziej autentyczna. Oczywiście, że na recepcie zaznacza się dane pacjenta, a farmaceuta powinien wiedzieć komu przysługuje refundacja, a komu nie. Wspomniana pani doktor próbowała się dowiedzieć, dlaczego w taki razie lek został sprzedany jej pacjentkom, skoro nie przysługuje im refundacja. I przedstawiciel NFZu odpowiedział, że pewnie farmaceuta myślał, że to mężczyzna po operacji zmiany płci (sic!). Prawda, że proste?!
Trudno pewnie w to uwierzyć, ale takie kuriozalne zdarzenia niestety mają miejsce coraz częściej :/
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
17 cze 2011 - 21:56:00
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 4
Niedługo bedę na tym forum postrzegana jako fanatyczka NPR, bo się zaczęłam udzielać już w trzecim wątku :D Ale co tam, chciałabym pomóc :) Szczególnie osobom młodym, które mają mniejszą wiedzę na temat płodności, antykoncpecji i NPR, bo wiadomo że w szkołach, nawet jeśli jest o tym mowa, to dość ogólnie i często z błędami merytorycznymi. Nie mówię już o internecie, w którym o metodach naturalnych (o antykoncepcji też..) jest masa głupot. Dlatego tak usilnie promuję NPR. Nawet jeśli ktoś nie planuje na razie rozpoczęcia współżycia (czyli w przypadku osób odiwedzających tę stornę - ślubu - i chwała im za to:) ), warto już teraz zacząć obserwacje. Często pierwsze wykresy u młodych dziewczyn mogą być niekompletne, ale sam fakt, że mają wiedzę jak działa ich organizm jest już dużym sukcesem.

I teraz chciałabym sie wypowiedzieć w sprawie głównego tematu - pigułka nie leczy nieregularnych cykli! (bo często dlatego jest przepisywana..) Poza tym, nawet wśród ginekologów (niestety) często panuje przekonanie, że prawidłowy cykl trwa 28 dni, co jest nieprawdą. Mogą być prawidłowe cykle zarówno 22- jak i 40dniowe. Wszystko zależy od tego, czy w cyklu występuje wzrost temperatury podstawowej ciała i czy są inne objawy (śluz). O cyklach nieregularnych można mówić, jeśli wahania między najkrótszym i najdłuższym cyklem są więcej niż 10 dni, czyli jeśli dana dziewczyna ma cykle w przedziale 26-36 dni, nie ma jeszcze powodu do niepokoju, i na pytanie ginekologa o regularność cykli powinna odpowiedzieć, że ma regularne. Poza tym, w młodym wieku (u nastolatek) normalne są nieregularne krwawienia (warto także wiedzieć, że nie każde krwawienie jest rzeczywistą miesiączką) i nie należy tego leczyć hormonalnie! Często przez drobne zmiany w diecie, albo odpowiednim doborze suplementów diedy (np. magnez) można samemu trochę uregulować cykle.

Dlatego apeluję do dziewczyn, szczególnie tych młodych, żeby zaczęły obserwować własny organizm, bo łatwo można paść ofiarą niekompetentnego ginekologa. Mimo tak ogromnej skuteczności metod naturalnych, jest liczna grupa ginekologów, którzy uważają, że NPR to głupota (niestety..) i niemal wyśmiewają pacjentki które przynoszą im wykresy.. W takim wypadku polecam zmianę ginekologa :)
 
Antykoncepcja jako lekarstwo??
26 pa 2011 - 17:45:19
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 17
Piszę, bo mam pewną wątpliwość. MOja siostra była na wizycie u dermatologa, który oprócz leków na skórę przepisał jej tabletki antykoncepcyjne. NIe znam szczegółów tej wizyty, ale mam wątpliwości. Mój stosunek do jakichkolwiek metod związanych z antykoncepcją był zawsze negatywny i uważam, że w tym przypadku też jest słuszny. Myślicie, że są inne sposoby, które pozwolą na ominięcie tej metody??

Asia
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
26 pa 2011 - 22:10:41
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 20
Jeżeli nie znasz szczegółów, to o czym my tu mamy dyskutować ?
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
26 pa 2011 - 23:21:13
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 511
Hmm. No właśnie, gdy brak szczegółów, trudno dyskutować. Bo Twój post, Asiu, sugeruje, że Twoja siostra w czasie wizyty u lekarza specjalisty, oprócz lekarstw typowo dermatologicznych, poprosiła o wypisanie recepty na tabletki antykoncepcyjne. Z resztą jest to, niestety dość częsta praktyka u polskich pacjentów, którzy sami lepiej wiedzą (nawet lepiej od lekarza!) jakich leków potrzebują, i dlatego wizyta u doktora niejednokrotnie sprowadza się do prośby o wypisanie recepty na "to lekarstwo co zawsze". Z tego co wiem Ministerstwo Zdrowia stara się takie sytuacje ograniczyć poprzez kary dla lekarzy za nieuzasadnione przepisywanie leków refundowanych.

Ale wracając do tematu. Myślę, że warto rozróżnić między tabletkami antykoncepcyjnymi, które mają (nic w tym dziwnego) po prostu działanie antykoncepcyjne (czasem wczesnoporonne) plus ewentualnie powodujące jakieś szkodliwe skutki uboczne (ale to temat na szerszą dyskusję, pewnie już gdzieś na forum poruszany), a lekarstwami (może właśnie jakimiś lekarstwami na skórę?), które leczą konkretne schorzenia, ale ich ubocznym efektem jest działanie antykoncepcyjne. I wiadomo, że jest różnica między zamierzonym proszeniem lekarza o wypisanie recepty na tabletki antykoncepcyjne, bo kobieta chce się "zabezpieczyć" (wówczas można mówić o grzechu), a przyjmowaniem leków prawdziwie pomagających na dolegliwości, które jednak powodują przejściową niepłodność (w tej sytuacji grzechu raczej nie ma). Zawsze warto lekarza zapytać, czy dany lek nie ma przypadkiem działania antykoncepcyjnego, a jeżeli tak, to warto poprosić o przepisanie jakiegoś innego specyfiku, o podobnym działaniu, tzw. zamiennika, który jednak nie powoduje czasowej niepłodności. Oczywiście nie zawsze jest to możliwe. I trudno w takiej sytuacji oskarżać kobietę o grzech świadomej i zamierzonej antykoncepcji, skoro ona po prostu zażywa lekarstwa na konkretną chorobę, która jej doskwiera. Ewentualnie radziłbym na czas przyjmowania takiego loku (o niepożądanym działaniu antykoncepcyjnym) wstrzymać się ze współżyciem małżeńskim aby jednak tej niezamierzonej antykoncepcji nie wykorzystywać. Choć wydaje mi się, że takie współżycie i tak grzeszne by nie było. Pamiętajmy, że o grzechu ciężkim mówimy w sytuacji świadomego, zamierzonego (celowego) popełnienia czynu, który jest wykroczeniem przeciwko Bożym przykazaniom w materii ciężkiej. A wszelkie wątpliwości najlepiej rozwiewać w konfesjonale.

Taka jest moja opinia. Trudno więcej napisać bo, jak stwierdził trafnie Kajetan, nie znamy szczegółów. Jak dokładnie było w przypadku Twojej siostry, to chyba ona najlepiej wie. Może warto z nią osobiście o tym szczerze porozmawiać?

Pozdrawiam! Z Bogiem!

Michał Ż
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
26 pa 2011 - 23:26:53
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
Bardzo wyważona odpowiedź, ale naprawdę nie wiem, skąd przypuszczenie, że siostra poprosiła o tabletki. W pierwszym poście nie ma zadnych przesłanek ku temu. Raczej przypuszczałabym, że to inicjatywa lekarza (zapewne chciał uporządkowac gospodarkę hormonalną, której zaburzenie może dawać objawy dermatologiczne). No ale i tak należałoby przedtem zrobić badania dotyczące poziomu hormonów - o ile moje PRZYPUSZCZENIA są zasadne. Niestety, Asiu, pierwszy post jest zbyt ogólnikowy...
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
26 pa 2011 - 23:45:02
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 140
Michal i tu sie mylisz, niewazne kiedy stosowanie tabletek antykoncepcyjnych jest grzechem ... poczytaj sobie moze o tym co powoduja takie tabletki o skutkach ubocznych... i powiem Ci, ze nieplodnosc wcale ni musi byc czasowa, ale juz na zawsze taka pozostac ....
Czytalam wiele o antykoncepcji i jest to grzech ciezki, gdyz jest swiadomy i dobrowolny, bo mozemy zastasowac naturalne metody:)
Pozdrawiam serdecznie, dobrego wieczoru, z Panem Bogiem:)
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
27 pa 2011 - 01:21:45
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
Karolino, ale jesli chodzi nie o antykoncepcję, działanie przeciw poczęciu - a po prostu o leczenie? Bywa, że lek działa w sposób uniemozliwający poczęcie. I jeżeli stosujemy taki środek bez zamiarów antykoncepcyjnych i nie współżyjemy w tym czasie - to jednak inna sprawa. No i leków hormonalnych nie da się tak po prostu zawsze zastąpić czymś innym.
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
27 pa 2011 - 01:31:09
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
Znalazłam odpowiedź kapałana na pytanie dotyczące stosowania leków o ubocznym działaniu antykoncepcyjnym;

antykoncepcja stosowana leczniczo
2011-05-25 11:04:17

Szczęść Boże, od paru miesięcy stosuję antykoncepcję hormonalną, którą przepisał mi lekarz w celu rozwiązania moich problemów zdrowotnych (nie chciałam celowo zapobiegać ciąży). Zgodziłam się na terapię, moje problemy z czasem się rozwiązały i czeka mnie niedługo kolejna wizyta na której będę wiedziała co dalej. Mam jednak jedną wątpliwość, w piątek wyznałam spowiednikowi o tej sytuacji z zaznaczeniem, że muszę dalej stosować tą terapię do kolejnej wizyty lekarskiej. Otrzymałam rozgrzeszenie, przeprosiłam Boga za grzechy, przyjęłam Pana Boga. Antykoncepcję jednak muszę nadal stosować i jednocześnie chodzę do ołtarza po Komunię Świętą. Czy to oznacza,że popełniłam świętokractwo? Czy popełniłam grzech ciężki? Trochę obwiniam się teraz o to, że nie mogłam udać się do lekarza przed spowiedzią, jednak niestety nie miałam na to czasu....

Pani nie stosuje antykoncepcji, ale bierze lekarstwa, ktore maja takie uboczne dzialanie, ze nie pozwalaja zajsc w ciaze. Rozumiem, ze to dzialanie nie polega na powodowaniu wczesnych poronien, ale na uniemozliwianiu zaplodnienia. W takim przypadku nie ma mowy o grzechu. Z pozdrowieniem i modlitwa
Dariusz Kowalczyk SJ

oficjalna strona katolicka: [www.rozmawiamy.jezuici.pl]



Jestem pewna, że gdyby zadac sobie trud poszukiwań, podobnych wyjaśnień będzie więcej
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
27 pa 2011 - 01:33:25
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
I jeszzce notka o autorze odpowiedzi:
Dariusz Kowalczyk SJ, ur. 1963, doktor teologii, wykładowca teologii dogmatycznej na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W latach 2003-2009 pełnił funkcję prowincjała Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Stały felietonista miesięcznika „W drodze” oraz tygodnika „Idziemy”. Opublikował m.in.: Karl Rahner (2001), Bóg w piekle (2001), Między dogmatem a herezją (2003), Różne oblicza Ducha (2005). Jednym z jego hobby jest gra w szachy.

No więc nie zawsze uzycie środka o działaniu antykoncepcyjnym jest grzechem ciężkim.
 
Anonimowy użytkownik
Antykoncepcja _nie_jest_ lekarstwem
27 pa 2011 - 09:36:51
+
Antykoncepcja nie jest lekarstwem - ma na celu co najmniej uniemożliwienie poczęcia.

W prawidłowej sytuacji co najwyżej może być tak, że jakieś rzeczywiste leki przyjmowane na konkretne choroby - w przypadku gdy innych leków nie ma - mają jako skutek uboczny działanie antykoncepcyjne. Małżonkowie katoliccy w okresie działania takich leków, które jako skutek uboczny mają działanie antykoncepcyjne/wczesnoporonne, nie współżyją.

WSZYSTKIE tabletki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne, w mniejszym lub większym stopniu.
Tak więc stosowanie antykoncepcji hormonalnej jest grzechem ciężkim także z tego powodu. Według Kodeksu Prawa Kanonicznego aborcją jest każde zabicie dziecka przed jego urodzeniem, a za aborcję człowiek ściąga na siebie ekskomunikę (wyłącza się ze wspólnoty Kościoła) z samego faktu popełnienia tego czynu. Nie każdy ksiądz może odpuścić grzech aborcji w sakramencie spowiedzi gdyby taka osoba chciała wrócić do Kościoła.
Ksiądz którego zacytowałaś zdaje się nie mieć szczegółowej wiedzy o środkach antykoncepcyjnych i ich działaniu - w końcu jest księdzem a nie lekarzem czy farmaceutą. I tak jednak zaznaczył, że nie są dopuszczalne środki o działaniu wczesnoporonnym (tylko chyba nie wiedział, że wszystkie hormonalne takimi właśnie są).

Jeśli Twoja siostra nie współżyje z żadnym chłopakiem to nie problemu, czyż nie?

Jeszcze jeden "szczegół" - antykoncepcja "chroni" tylko przed poczęciem dziecka - UWAGA! - to można przeżyć, po 9 miesiącach dziecko się urodzi i to wszystko. A teraz surprise: jest wiele bardzo niemiłych chorób wenerycznych z których sporą część po ich złapaniu delikwent(ka) będzie nieszczęśliwym/ą posiadaczem/ką do końca życia. UWAGA - przed tym tabletki anty nie chronią, a na dodatek one obniżają poziom odporności organizmu, więc łatwiej jest złapać jakiś "prezent".
No, ale przecież chłopak który zachęca dziewczynę do współżycia poza małżeństwem na pewno z żadną inną nie współżył / nie współżyje, "kocha" tylko tę, itd. - prawda?

(Jeśli cokolwiek napisałem źle to zachęcam do merytorycznego poprawienia mnie).
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
27 pa 2011 - 15:55:21
Zarejestrowany: 3 lat temu
Posty: 511
Nie chcę oceniać czy siostra Asi sama sobie zażyczyła tabletki antykoncepcyjne, czy też może lekarz je zaproponował (bo dla dobra terapii lepiej nie zachodzić tymczasowo w ciążę), czy też chodzi o lekarstwa których skutek uboczny to czasowa niepłodność. Za mało mam informacji aby tę kwestię definitywnie rozstrzygać. Pisałem tylko co mi post Asi sugeruje. A najlepiej będzie jak Asia po prostu ze swoją siostrą porozmawia, choć zdaję sobie sprawę że taka rozmowa może być bardzo, bardzo trudna.

Zgadzam się, Karolino, że przyjmowanie, świadome i dobrowolne, tabletek antykoncepcyjnych w celu "zabezpieczenia się" (tylko przed czym się tu zabezpieczać, przed dzieckiem?) jest grzechem ciężkim. Takie tabletki niczego nie leczą, a wręcz szkodzą. Pomijając różnorodne skutki uboczne, warto wspomnieć że nie raz prowadzą do trwałej bezpłodności. Tylko że o tym kobiety, naiwnie oszukane przez marketing korporacji antykoncepcyjnych, dowiadują się dopiero gdy się jednak na dziecko decydują, odstawiają tabletki i ... nic. Są problemy z zajściem w ciąże. I wtedy na scenę "bohatersko" wkracza in vitro i ratuje biedne kobiety z opresji (by "przy okazji" zarobić grube pieniądze nic nie lecząc, a jedynie w sztuczny sposób produkując dziecko).

No cóż kobietą nie jestem i może nie bardzo się znam, ale chyba istnieją takie lekarstwa (faktycznie leczące jakieś konkretne schorzenia), których ubocznym skutkiem może być czasowa niepłodność (bo te specyfiki powodują np. czasowe zaburzenia cyklu płodności kobiety). I w tej kwestii zgadzam się z odpowiedzią udzieloną przez ks. Dariusza Kowalczyka SJ, którą zacytowała Monika. Ale i w takiej sytuacji radziłbym jednak dopytywać lekarza, który takie lekarstwo zapisuje, czy na pewno jest bezpieczne, by powoduje tylko czasową niepłodność, czy ma jeszcze jakieś inne skutki niepożądane i czy są jakieś zamienniki o podobnym działaniu ale nie powodujące niepłodności. Pacjent ma prawo do takiej konkretnej i fachowej informacji.

I gdyby moje żona (jakby co to jeszcze jestem kawalerem, żeby nie było że się podaję za kogoś innego) musiała takie specyfiki dla swojego zdrowia zażywać, to zaproponowałbym jej abyśmy na czas tej kuracji powstrzymali się od współżycia seksualnego, aby jednak tej niechcianej antykoncepcji nie wykorzystywać. Choć, jak już pisałem, takie współżycie raczej grzechem by nie było, przynajmniej tak mi się wydaje.

Nie wszystkie tabletki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne (czyli powodujące śmierć zarodka, albo raczej zygoty- zapłodnionej komórki jajowej). Są środki które po prostu uniemożliwiają zapłodnienie komórki jajowej (np. powstrzymują owulację). A sama komórka jajowa czy sam plemnik to jeszcze nie człowiek... Choć tak czy owak świadome i dobrowolne korzystanie z antykoncepcji jest ciężkim grzechem. A w przypadku specyfików o działaniu wczesnoporonnym można już mówić o pewnej formie aborcji czyli zabójstwie poczętego dziecka.

A o te wszystkie sprawy najlepiej pytać w konfesjonale. :)

Pozdrawiam! Z Bogiem!
 
Anonimowy użytkownik
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 04:25:40
Quote
Michał
Nie wszystkie tabletki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne (czyli powodujące śmierć zarodka, albo raczej zygoty- zapłodnionej komórki jajowej).


Napisałeś tak dlatego, że masz takie wyobrażenie o tabletkach antykoncepcyjnych?
Ja tego zdania (które powtarzam poniżej) sam sobie nie wymyśliłem, co więcej - zanim zacząłem je przekazywać dalej pytałem różnych uczciwych farmaceutów czy to jest prawdą. Nikt nie musi mi wierzyć - szukajcie informacji i sprawdzajcie. Kluczową informacją jest tutaj to, że życie człowieka zaczyna się od poczęcia - czyli od połączenia komórki jajowej z plemnikiem. Pytajcie i szukajcie informacji czy przypadkiem dane tabletki nie powodują śmierci już istniejącego człowieka właśnie na etapie od poczęcia do zagnieżdżenia się w ścianie macicy. I bądźcie krytyczni wobec tego co się Wam próbuje mówić - nie wszyscy cenią prawdą oraz życie drugiego człowieka bardziej niż pieniądze.

Quote
Bartymeusz
WSZYSTKIE tabletki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne, w mniejszym lub większym stopniu.


Quote
Michał
Tylko że o tym kobiety, naiwnie oszukane przez marketing korporacji antykoncepcyjnych, dowiadują się dopiero gdy się jednak na dziecko decydują, odstawiają tabletki i ... nic. Są problemy z zajściem w ciąże. I wtedy na scenę "bohatersko" wkracza in vitro i ratuje biedne kobiety z opresji (by "przy okazji" zarobić grube pieniądze nic nie lecząc, a jedynie w sztuczny sposób produkując dziecko).


Trzeba dodać, że tylko w niewielu przypadkach na skutek procedury in vitro rodzi się dziecko. Na dodatek dzieci te mają znacznie większe problemy ze zdrowiem niż dzieci poczęte w sposób naturalny, który jest sposobem optymalnym. Ze wszechmiar in vivo jest lepsze :-) .


Quote
asia_zielona
Myślicie, że są inne sposoby, które pozwolą na ominięcie tej metody??


Trzeba by było zapytać uczciwego dermatologa - on by był kompetentny aby ocenić jakie problemy ze skórą Twojej siostry wymagają jakich leków. Antykoncepcja nie jest lekiem - ma za zadanie niszczyć płodność (przejaw zdrowia!) i ma tyle niemiłych skutków ubocznych, że żadna szczęśliwa, czująca się kochaną, kobieta nie zgodziłaby się na jej przyjmowanie. Facet który przymusza swoją żonę do przyjmowania antykoncepcji po prostu jej nie kocha. Jeszcze bardziej oczywiste jest, że chłopak wykorzystujący dziewczynę poza małżeństwem jej nie kocha.

Asiu, nie napisałaś nic czy Twoja siostra ma już męża czy jeszcze nie, itd. Dopiszę więc istotny "szczegół". Każde współżycie poza sakramentalnym małżeństwem jest i będzie destrukcyjne dla osób się w nie angażujących i dla ich otoczenia. Szukają przyjemności, bliskości, a szczęścia nie znajdą. Wystarczy obserwować ludzi żyjących już trochę dłużej - jak jest ich sytuacja, czy starają się żyć według tego co mówi Pan Bóg i pytać ich czy są szczęśliwi. Po różnych ludziach których znam wiem, że nieraz nawet nie trzeba pytać - to widać :-) .

Jeszcze raz słowo o odpowiedzi tego księdza - jest ona trochę niejasna, sugeruje jakoby środki antykoncepcyjne które by nie miały działania wczesnoporonnego (powiedzmy np. prezerwatywa bez dodatków chemicznych) są dopuszczalne. Otóż nie są - stosowanie antykoncepcji jest grzechem ciężkim.
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 09:44:42
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 132
Quote
Antykoncepcja nie jest lekarstwem - ma na celu co najmniej uniemożliwienie poczęcia.

Quote
Antykoncepcja nie jest lekiem - ma za zadanie niszczyć płodność (przejaw zdrowia!) i ma tyle niemiłych skutków ubocznych, że żadna szczęśliwa, czująca się kochaną, kobieta nie zgodziłaby się na jej przyjmowanie.

Nie masz racji. Środki o tym samym składzie jak tabletka antykoncepcyjna są stosowane przy wielu zaburzeniach gospodarki hormonalnej. Nic nowego, bardzo często okazuje się, że środek stosowany w jednym celu może być użyty jako lek na kilka chorób. Dlatego lekarze korzystają już ze sprawdzonych i zaaprobowanych przez komisje medyczne tabletek antykoncepcyjnych jako leków.

Mam wrażenie, że jeżeliby opakowali Tobie tabletkę antykoncepcyjną w inne opakowanie i przepisali instrukcję tak aby jako pierwszą przedstawić informację np o obniżaniu poziomu testosteronu i zaleceniu jej stosowania przy nadprodukcji tego hormonu a dopiero w skutkach ubocznych poza standardowymi (zmiany nastroju, zatrzymanie wody w organizmie etc) napisać "może powodować czasowe zatrzymanie owulacji" to już wszystko byłoby dobrze. Bo to przecież lek. I nawet w encyklice papieskiej jest zaznaczone że czasowe zatrzymanie płodności jako skutek uboczny leczenia nie jest grzechem.

Ale jak już DOKŁADNIE ten sam produkt nazwany tabletką antykoncepcyjną będzie zawsze złem nawet jeżeli jest stosowany jako lek. Po raz kolejny coś zmienia się ze względu na to jak się nazywa.

Quote
Nie wszystkie tabletki antykoncepcyjne mają działanie wczesnoporonne (czyli powodujące śmierć zarodka, albo raczej zygoty- zapłodnionej komórki jajowej). Są środki które po prostu uniemożliwiają zapłodnienie komórki jajowej (np. powstrzymują owulację). A sama komórka jajowa czy sam plemnik to jeszcze nie człowiek... Choć tak czy owak świadome i dobrowolne korzystanie z antykoncepcji jest ciężkim grzechem. A w przypadku specyfików o działaniu wczesnoporonnym można już mówić o pewnej formie aborcji czyli zabójstwie poczętego dziecka.

Też się nie zgodzę. Wszystkie tabletki antykoncepcyjne wpływają na śluz w macicy zmieniając środowisko na takie, które uniemożliwia implantację zarodka. Jeżeli uznaje się tak jak ja, że zapłodniona komórka jajowa jest już nowym życiem ten efekt jest potencjalnie poronnym (ponieważ w biologii nic nie dzieje się na 100% i zatrzymanie owulacji może się czasem tabletkom nie udać). Ma to dla mnie inny wydźwięk moralny niż świadoma decyzja o usunięciu płodu ale zgoda na to, że jeśli dojdzie do zapłodnienia to zarodek nie będzie mógł się zagnieździć i obumrze jest również grzechem ciężkim.
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 11:13:20
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 148
Kochani :)
Mam pewne miłe przemyślenie bo tak się rozpisaliśmy o antykoncepcji w podejściu do Kobiety. Ciekawi mnie fakt co by było gdyby istniało coś takiego jak antykoncepcja dla mężczyzn? Wiadomo że są prezerwatywy także te z substancjami chemicznymi niszczącymi plemniki ale to nie jest tak jak z tabletkami czy środkami typowo farmakologicznymi. Wiadomo że stosowanie prezerwatywy a szczególnie z jakimiś dodatkami chemicznymi jeżeli mają one działanie wręcz wczesnoporonne jest grzechem ciężkim. Tak mi się wydaje że antykoncepcja szczególnie powoduje wręcz poniżenie Kobiet. Bo łatwiej zrzucić na Kobietę to żeby przyjmowała takie środki bo ma przecież tak zbudowany organizm podczas gdy mężczyźni mogą się tym nie przejmować bo oni nie biorą takich farmaceutyków co im niszczą organizm po jakimś czasie stosowanie. Jakże jest to nie sprawiedliwe :( Gdyby mężczyźni na własnym ciele mogli się przekonać jak szkodzą te niby wychwalane specyfiki to na pewno by się zastanowili...Dla tego nawet leczenie środkami antykoncepcyjnymi uważam za wielce podejrzaną sprawę. Chyba tylko jeżeli było by na 100% pewne że środki leczące różne dolegliwości nie będące antykoncepcyjnymi ale tylko wykazującymi podobne działanie uboczne ale nie powodujące działania wczesnoporonnego lub w przyszłym czasie nie spowodują ujemnych dla zdrowia kobiety to może w tedy to by miało jaki taki ład i skład. Jednak sprawa jest bardziej złożona i nasuwa mi się skojarzenie jak to niektórzy z Chrześcijan oprócz recepty na szczęście w postaci sakramentów uciekają się także do metod takich jak bioenergio terapia albo wróżenie z kart a sami wiemy jakie są te praktyki szkodliwe...pomimo że ktoś może twierdzić no mają uboczne skutki ale stosowane są w dobrej wierze - wielki absurd. Podobnie jest z antykoncepcją...Nie można dwóm pana służyć jak powiedział Jezus.

Któż jak Bóg !
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 13:59:25
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
Bartymeusz Napisał(a):
-------------------------------------------------------
>
> Jeszcze raz słowo o odpowiedzi tego księdza -
> jest ona trochę niejasna, sugeruje jakoby środki
> antykoncepcyjne które by nie miały działania
> wczesnoporonnego (powiedzmy np. prezerwatywa bez
> dodatków chemicznych) są dopuszczalne. Otóż
> nie są - stosowanie antykoncepcji jest grzechem
> ciężkim.


Myślę, że niepotrzebnie i w nieuprawniony sposób rozciągasz znaczenie odpowiedzi księdza na prezerwatywę. Otóz ksiądz pisze o LEKACH. Prezerwatywa NIE jest lekiem. Ksiądz nie sugeruje tego, co mu przypisujesz. Pisze o leku, powtórzę.
Nie mieszajmy pojęć, to nie służy dobru. Mimo ze masz dobre intencje.
Aha, i ksiądz wyklucza tu leki o (ubocznym) działaniu wczesnoporonnym. Zauważ.
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 14:03:48
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
Karolinka J. Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> >
. I
> nawet w encyklice papieskiej jest zaznaczone że
> czasowe zatrzymanie płodności jako skutek
> uboczny leczenia nie jest grzechem.
>
>

Gdyby udało Ci sie odnaleźć i zacytować to miejsce, to byłby to dodatkowo istotny, poważny argument w tej dyskusji. Mogłabyś nam pomóc i wskazać lokalizację? proszę...
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 15:22:07
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
Karolinko, i jeszcze to:
piszesz:
" Wszystkie tabletki antykoncepcyjne wpływają na śluz w macicy zmieniając środowisko na takie, które uniemożliwia implantację zarodka".
To brzmi bardzo powaznie. Poproszę - bo nie mam dostępu ani orientacji w literaturze fachowej - o przytoczenie źródeł medycznych na ten temat. Kilku różnych, z pełnym adresem bibliograficznym, cytatami, stronami. Wtedy będziemy mieć szanse na wykorzystanie tego argumentu w rozmowach także poza forum. Potrzeba konkretu, weryfikowalnych danych. Nie sposób powoływać się na prywatne zdanie z forum, sama rozumiesz.
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 17:52:30
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 132
Quote
Monika
> nawet w encyklice papieskiej jest zaznaczone że
> czasowe zatrzymanie płodności jako skutek
> uboczny leczenia nie jest grzechem.
Gdyby udało Ci sie odnaleźć i zacytować to miejsce, to byłby to dodatkowo istotny, poważny argument w tej dyskusji. Mogłabyś nam pomóc i wskazać lokalizację? proszę...

Proszę Bardzo Encyklika Humanae Vitae:
Moralna dopuszczalność stosowania środków leczniczych

15. Kościół natomiast uważa za moralnie dopuszczalne stosowanie środków leczniczych, niezbędnych do leczenia chorób, choćby wynikać stąd miała przeszkoda, nawet przewidywana, dla prokreacji, byleby ta przeszkoda nie była z jakichś motywów bezpośrednio zamierzona.

Co do Twojego drugiego pytania:
[berlex.bayerhealthcare.com]

12.1 Mechanism of Action
COCs lower the risk of becoming pregnant primarily by suppressing ovulation. Other possible mechanisms may include
cervical mucus changes that inhibit sperm penetration and the endometrial changes that reduce the likelihood of
implantation.

[archfami.ama-assn.org]
We found the evidence supporting postfertilization effects for OCs in the prevention of clinically recognized pregnancy to range from poor (level III) to very good (level II.2). Specifically, evidence based on alterations in endometrial biochemistry and histology (level III), evidence based on endometrial thickness and endometrial receptivity from research studying in vitro fertilization (level II.2), and evidence based on endometrial integrins (level II.3) all support the possibility of peri - implantation or postimplantation effects. Furthermore, evidence based on ectopic-tointrauterine risk ratios from multiple case-control studies (level II.2) supports the possibility of postfertilization preimplantation, periimplantation, or postimplantation effects.

Nie mam dziś siły tłumaczyć całości dokładnie z angielskiego ale wniosek jest taki, że nie zostało udowodnione, że pigułki uniemożliwiają czy utrudniają implantację zarodka ale ze względu na dowody pośrednie dopuszcza się możliwość, że mogą w ten sposób działać. Dla mnie to wystarcza aby uznać, że stosując tabletki godzisz się na to że powstały zarodek może się nie zagnieźdźić w wyniku Twojego działania i zginąć przez Ciebie.

Quote

.Dla tego nawet leczenie środkami antykoncepcyjnymi uważam za wielce podejrzaną sprawę. Chyba tylko jeżeli było by na 100% pewne że środki leczące różne dolegliwości nie będące antykoncepcyjnymi ale tylko wykazującymi podobne działanie uboczne ale nie powodujące działania
wczesnoporonnego lub w przyszłym czasie nie spowodują ujemnych dla zdrowia kobiety to może w tedy to by miało jaki taki ład i skład.

Ja bym chciała poznać jakikolwiek pewny na 100% lek, który nigdy i u nikogo nie spowodowałby żadnych ujemnych skutków. Nawet branie głupiego kwasu foliowego (witaminy) dla dobra rozwijającego się dziecka przez kobietę w ciąży może spowodować ujemne skutki dla zdrowia tejże kobiety więc co dopiero terapia hormonalna. Więc jest to dla mnie argument bez sensu. Branie każdego leku jest obarczone ryzykiem ale dla niektórych terapia hormonalna jest jedyną możliwością na normalne życie (nie mówiąc o tym, że dla niektórych kobiet unormowanie gospodarki hormonalnej jest jedyną szansą na ciążę i wyczekiwane dzieciątko).



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-10-28 18:01 przez Karolinka J..
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
28 pa 2011 - 22:17:36
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 142
Pięknie dziękuję za odpowiedzi!!!

W sprawie:
"wniosek jest taki, że nie zostało udowodnione, że pigułki uniemożliwiają czy utrudniają implantację zarodka ale ze względu na dowody pośrednie dopuszcza się możliwość, że mogą w ten sposób działać"
- chyba jest proste wyjście, i to całkiem moralne: w czasie stosowania kuracji lekiem, ktory może dawać niepożądane skutki co do płodności (i moze z jakimś marginesem po jej zakończeniu) zrezygnowac ze współżycia. To rozwiązuje kłopot. Nie ma ryzyka, że ewentualny zarodek mógłby się nie zagnieździć. Tym bardziej, że jak piszesz, "dla niektórych kobiet unormowanie gospodarki hormonalnej jest jedyną szansą na ciążę i wyczekiwane dzieciątko" - warto spokojnie poczekać.
 
Re: Antykoncepcja jako lekarstwo??
29 pa 2011 - 10:29:15
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 132
Moniko zgadzam się w pełni. Jeżeli faktycznie sytuacja tego wymaga to można stosować tabletki antykoncepcyjne w celach leczniczych (bo działają one również jako leki) ale w tym czasie należałoby powstrzymać się od seksu. I wtedy nie ma szans na jakikolwiek grzech.

Jeżeli chodzi o inne leki zatrzymujące płodność wszystko zależy od ich sposobu działania. Jeżeli nie wpływają one na już zapłodnioną komórkę jajową (więc nie ma elementu wczesnoporonnego) to ja rozumiem encyklikę tak, że jeżeli ludzie nie wykorzystują czasu gdy jedno z nich ma zatrzymaną płodność (na zasadzie: teraz możemy do woli i bez konsekwencji) a współżycie służy dobru małżonków (okazaniu miłości, przywiązania, wzmacnianiu więzi między małżonkami) i jest dalej podejmowane ze świadomością, że jednak może pojawić się dziecko (bo 100% pewności nigdy nie ma), które rodzice przyjmą z radością i wychowają, to wtedy grzechu nie ma.
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
01 gru 2011 - 08:48:46
Administrator
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 32
Polecam wam artykuł pana Jacka Pulikowskiego na ten temat - znajdziecie Tutaj:

[www.jacek-pulikowski.izajasz.pl]

Michał powiedział bardzo fajną rzecz:
"Jednak sprawa jest bardziej złożona i nasuwa mi się skojarzenie jak to niektórzy z Chrześcijan oprócz recepty na szczęście w postaci sakramentów uciekają się także do metod takich jak bioenergio terapia albo wróżenie z kart a sami wiemy jakie są te praktyki szkodliwe...pomimo że ktoś może twierdzić no mają uboczne skutki ale stosowane są w dobrej wierze - wielki absurd. Podobnie jest z antykoncepcją...Nie można dwóm pana służyć jak powiedział Jezus."

Trzeba by dodać jeszcze pierścienie atlantów itp...

Faktem jest że antykoncepcja jest świadomym zamknięciem się na wole Pana Boga odnośnie posiadania dzieci.

Jeżeli pigułka antykoncepcyjna powoduje złuszczanie endometrium to zmniejsza szanse na zagnieżdżenie zarodka, co jasno pokazuje że jest to środek wczesnoporonny.

Często lekarze się tłumaczą że nie ma innej możliwości leczenia jak pigułkami antykoncepcyjnymi, a czy któryś lekarz wspominał o naprotechnologii???
Nawet edytor tekstu mi podkreśla to słowo na czerwono :P

Tutaj znajdziecie odpowiedź co to jest:
[ekai.pl]

A ja tylko w skrócie pozwolę sobie krótko zacytować:
"Naprotechnologia jest nową metodą diagnostyki i leczenia niepłodności w pełni współpracującą z naturalnym cyklem miesiączkowym kobiety. Umożliwia ona zdiagnozowanie i wyleczenie schorzeń, które są przyczyną zaburzeń płodności i braku poczęcia."

Paulina Michalska, Instruktor NaProTechnologii, tel.: 661-145-459, e-mail: naprovita@inea.pl.


Mam nadzieję że skorzystacie...

P.S. To nie dotyczy tylko kobiet...
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
01 gru 2011 - 19:26:27
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 132
Tomaszu Naprotechnologia korzysta z nowoczesnych zdobyczy medycyny, w tym z LECZENIA HORMONALNEGO. Czyli, gdy jest taka potrzeba lekarz przepisuje środek o takim samym składzie, jak pigułka antykoncepcyjna lub środek, który jako efekt uboczny czasowo może zatrzymać płodność.

Różnica i siła naprotechnologii to wyjątkowo drobiazgowa diagnostyka oraz podejście do pacjenta. Przede wszystkim naprotechnologia uczy podejścia do kobiety z szacunkiem oraz traktowania jej całościowo zgodnie z jej fizjologią. Niestety współczesna medycyna pod tym względem dalej cierpi ze względu na to, że przez wieki kobiety i ich problemy związane z cyklem miesięcznym były ignorowane i pomijane jako obiekt badań. Dlatego akurat ginekologia jest jedną z najgorzej rozwiniętych gałęzi medycyny a leczenie zazwyczaj prowadzone jest metodą prób i błędów.

Dlatego proszę, nie przedstawiaj tutaj błędnego podejścia: leczenie pigułką jest ble bo alternatywą jest naprotechnologia. BZDURA naprotechnologia to szereg metod diagnostycznych (obserwacje plus specjalistyczne badania) oraz cały wachlarz sposobów leczenia, w tym również zabiegi chirurgiczne lub mikrochirurgiczne oraz kuracja hormonalna.
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
02 gru 2011 - 09:54:57
Administrator
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 32
Karolinka proszę nie przekręcaj moich wypowiedzi.

Jasno zaznaczyłem dla czego pigułka antykoncepcyjna jest zła: "Jeżeli pigułka antykoncepcyjna powoduje złuszczanie endometrium to zmniejsza szanse na zagnieżdżenie zarodka, co jasno pokazuje że jest to środek wczesnoporonny."

A co do naprotechnologii umożliwia ona leczenie chorób w inny sposób jak stosowanie kuracji hormonalnej, chociaż by przez takie sposoby o jakich sama wspomniałaś: zabiegi chirurgiczne...
Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie bo tylko uczestniczyłem w wykładach ale wiem że lekarzy naprotechnologów np. w polsce jest chyba około 20... Ale nie słyszałem nic o tym żeby wykorzystywali kurację hormonalną i jeżeli masz takie informację to proszę o źródło.

Jeżeli jest alternatywa w tej metodzie to nie rozumiem czemu się tak oburzasz na moje słowa.
Jeżeli kobieta się godzi na kurację hormonalną ( albo nie ma wyboru ) no to musi mieć świadomość że podczas kuracji i w momencie współżycia naraża się na grzech śmiertelny.

Uwagę na naprotechnologię zwróciłem dla tego że wiele schorzeń da się wyleczyć bez kuracji hormonalnej.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-02 09:57 przez Tomasz Liszkowski.
 
Re: Leczenie pigułką antykoncepcyjną
02 gru 2011 - 10:30:01
Zarejestrowany: 2 lat temu
Posty: 132
Quote

Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie bo tylko uczestniczyłem w wykładach ale wiem że lekarzy naprotechnologów np. w polsce jest chyba około 20... Ale nie słyszałem nic o tym żeby wykorzystywali kurację hormonalną i jeżeli masz takie informację to proszę o źródło.

Nie chce mi się dalej szukac, ale jeżeli Ci zależy, to się wczytam:
[en.wikipedia.org]

Treatment

Use of natural hormones and other medications to correct any hormonal disturbances or ovulation abnormality.
Use of medications if necessary to correct any other abnormalities e.g. cervical mucus deficiency, biochemical or haematological deficiencies, endocrine (glandular) deficiencies etc. to restore normal physiologic function, and thereby enhance fertility.
Referral to a gynaecologist if there are physical abnormailities needing surgery, for example
blocked fallopian tubes
endometriosis
adhesions

Przepraszam, jeżeli odebrałeś moją wypowiedź jako atak na siebie. Po prostu wypowiedziałeś się mocno nieprecyzyjnie i swoją wypowiedzią sugerujesz błędne informacje na temat naprotechnologii. To nie jest alternatywa dla kuracji hormonalnej a jedynie bardziej rozsądnie prowadzone leczenie, które również może zawierać w sobie kurację hormonalną. (Nie da się ukryć, w niektórych przypadkach nie uniknie się hormonów lub innych środków medycznych czasowo zatrzymujących płodność lub uniemożliwiających zdrowy rozwój płodu).

Rozumiem skąd pochodzi skrót myślowy, jakiego używasz, bo wiele wczytywania się w ogólniki zajęło mi aby w końcu dotrzeć do konkretnych zabiegów, jakie są stosowane przy naprotechnologii (wszystko jest albo dostępne dopiero dla pacjentów, albo opisane mocno oględnie). Niestety na wykładach apropos naprotechnologii oraz ogólnie dostępnych stronach widzę mnóstwo propagandy i promocji a niewiele konkretów. Może dlatego, że naprotechnologia tak naprawdę nie jest żadną nowatorską metodą tylko pierwszym rozsądnym projektem, który zbiera obecne zdobycze wiedzy medycznej na temat płodności i wykorzystuje je w sposób jak najbardziej przyjazny pacjentowi. Cel naprawdę godny ale widac to za mało aby rozpropagować metodę, więc należy zbudować wokół niej otoczkę: "Alternatywa dla obecnie stosowanych metod". Otóż nie, metody są te same, tylko sposób ich wykorzystania dużo mądrzejszy i diagnostyka przed ich wyborem bardziej rozbudowana (co całym sercem popieram, nie ma nic gorszego niż leczenie: "to ja przepiszę to a tamto a jak nie pomoże, to pomyślimy co dalej". Ja chcę lekarza a nie wróżki).

Jak chyba wcześniej przeczytałeś, sama podałam źródła mówiące dlaczego pigułka jest środkiem wczesnoporonnym z punktu widzenia katolika, więc tutaj nie mam żadnych wątpliwości.
 
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować